Makbet, ponad wszystko pragnął władzy. Powodowały nim chorobliwe ambicje, chęć rządzenia. Władzę zdobył w sposób niegodny, zabijając króla. Pierwsza zbrodnia pociągnęła za sobą kolejne : zamrodowanie swojego najlepszego przyjaciela oraz rodziny Makdufa. Makbet ze szlachetnego, cnotliwego rycerza, staje się tyranem, który zrobi wszystko dla utrzymania się przy władzy. Rządzenie dla rządzenia.
Szekspir pisząc ten dramat nieświadomie stał się prorokiem systemu komunistycznego. Tyran zdobywał władzę najczęściej przez zamach stanu lub rewolucję, co jest morderstwem popełnianym na narodzie, który tymsamym traci swoją wcześniejszą tożsamość. Historia przestaje się liczyć, jest tylko teraźniejszość. Przeszłość była zła, wbij sobie to narodzie do głowy. Tyran nie spocznie na laurach, teraz trzeba wybić wszystkich przeciwników, fanatyków też ( są zbyt wierni, kiedyś mogą zaszkodzić). Rewolucja zaczyna zabijać swoje własne dzieci.
Zastanawiałem się niedawno, na czym polega satysfakcja, którą płynie z rządzenia. Mamy władzę nad ludem, sterujemy nim. Satysfakcja może polegać na oddaniu się prowadzeniu społeczeństwa ku lepszemu. Może też polegać na zaspakajaniu własnych ambicji. Tak zgadzam się. Ale jaką satysfakcję daje ucieśnianie własnego narodu i prowadzenie go ku jakimś utopijnym i nieracjonalnym celom ? Nie mam pojęcia. Jak można wierzyć, że władzy uda się wpojenie do głowy każdemu obywatelowi jakiejś ideologii ? Czy można szczerze, zaznaczam szczerze, wierzyć w takie głupoty ? Czy Stalin był geniuszem, czy głupcem, który tak w rzeczywistości myślał ? Nie władza demoralizuje. Demoralizuje lęk przed utratą władzy.
Szekspir pisząc ten dramat nieświadomie stał się prorokiem systemu komunistycznego. Tyran zdobywał władzę najczęściej przez zamach stanu lub rewolucję, co jest morderstwem popełnianym na narodzie, który tymsamym traci swoją wcześniejszą tożsamość. Historia przestaje się liczyć, jest tylko teraźniejszość. Przeszłość była zła, wbij sobie to narodzie do głowy. Tyran nie spocznie na laurach, teraz trzeba wybić wszystkich przeciwników, fanatyków też ( są zbyt wierni, kiedyś mogą zaszkodzić). Rewolucja zaczyna zabijać swoje własne dzieci.
Zastanawiałem się niedawno, na czym polega satysfakcja, którą płynie z rządzenia. Mamy władzę nad ludem, sterujemy nim. Satysfakcja może polegać na oddaniu się prowadzeniu społeczeństwa ku lepszemu. Może też polegać na zaspakajaniu własnych ambicji. Tak zgadzam się. Ale jaką satysfakcję daje ucieśnianie własnego narodu i prowadzenie go ku jakimś utopijnym i nieracjonalnym celom ? Nie mam pojęcia. Jak można wierzyć, że władzy uda się wpojenie do głowy każdemu obywatelowi jakiejś ideologii ? Czy można szczerze, zaznaczam szczerze, wierzyć w takie głupoty ? Czy Stalin był geniuszem, czy głupcem, który tak w rzeczywistości myślał ? Nie władza demoralizuje. Demoralizuje lęk przed utratą władzy.
0 Odpowiedzi do “Władza demoralizuje”