Tak, tak, dzisiejszego dnia odbyłem dziewczą podróż rowerową, tymsamym otwierając nowy i obiecujący sezon 06'. Pogoda jak na wiosnę niezbyt dopisała, opady deszczu zostały zrekompensowane przez wysoką temperaturę. Jako, że była to pierwsza wycieczka w tym roku, musiała ona zostać poprzedzona specjalnymi przygotowaniami roweru. Ten, wyciągnięty z garażu po raz pierwszy od grudnia wyglądał zaskakująco dobrze. Wyczyściłem doszczętnie ramę, umyłem,a później nasmarowałem łańcuch, który po tych zabiegach lśnił się jak złoto. Pozostał jeszcze tylko problem tarczy hamulcowej ocierającej o klocek. Owa niedogodność została naprawiona w czasie jazdy, co nie zmienia faktu, że hamulec kwalifikuje się do regulacji w serwisie. Przygotowując rower zauważyłem też lekkie skrzywienie przedniego koła, ale jest ono tak małe, że w żaden sposób nie wpływa na jazdę. Największy problem pojawił się gdy ruszyłem spod garażu, a licznik uparcie wskazywał 0 km/h. Były trzy możliwości : albo licznik zamarzł przez całą zimę stania w garażu (pamiętne temperatury - 20°C), albo ja nie wciskam go do końca na uchwycie, albo czytnik nie ma kontaktu z magnesem. Jak się później okazało możliwość numer trzy była tą prawdziwą. Sprawiło mi to niemałą radość, bo byłem przekonany, że będę musiał oddać licznik na gwarancję.
Po pozbyciu się tego problemu mogłem z czystym sumieniem ruszyć w trasę. Start o godzinie 11 spod rawickiego ratusza. Na trasę wyruszyło 5 osób. Jechaliśmy przez Korzeńsko, Żmigród, Skokową, Prusice, Rudę Żmigrodzką, Czarny Las, Zieloną Wieś. Łączny dystans to 87 km, które jak na pierwszą podróż w pełni zaspokoiło mój apetyt na kilometry. Trasa nie obfitowała w jakieś szczególnie ciekawe zabytki. Zresztą przy takiej pogodzie nie można za bardzo rozwlekać trasy i wydłużać czasu. To wszystko. Pozostaje mi czekać na następną sobotę.
Gdybym miał lepszy rower to jeździł bym z tobą. Na moim gracie po 30 km juz bym nie mógł więcej. Ogólnie to lubie takie wypadki na rowerku