Na Kreml, szybko!

5 marca 1953 roku zmarł Józef Wissarionowicz Stalin, a historia jego śmierci wyglądała tak. Do gabinetu Stalina można było wchodzić tylko wtedy gdy on sam zadzwoni, w przeciwnym razie nie wolno nawet pukać. Tego dnia do godziny 18.30 nikt z gabientu w daczy w Kunicewie nie dawał znaku życia. Jeden z odważnych oficerów zdecydował się nieśmiało zerknąć co tak długo Józef robi. Wkroczył do gabientu gdzie zobaczył leżącego na podłodze Stalina. Gdy Łozgaczow zaczął dopytywać się co się stało Stalin zsiusiał się w spodnie po czym stracił przytomność.

Nieprzytomnego Stalina przeniesiono na wersalkę i szybko zawiadomiono kilku jego najbliższych współpracowników : Berię, Malenkowa, Chruszczowa. Gdy 1 marca z rana w gabinecie pojawił się Beria, zaraz na wejściu nawrzeszczał na ochronę i zabronił wzywać lekarzy bo Stalin śpi. Tymsamym Beria przyczynił się do tego, że Stalin, który był po wylewie przeleżał bez opieki medycznej dobrych kilka godzin. To nie koniec komedii, wstęp.

Profesorowie, mądre głowy, gdy przyjechali do Kunicewa byli tak przerażeni, że bali się zmierzyć Stalinowi ciśnienie. Teraz najlepsze. W 1952r. osobisty lekarz Stalina poradził mu aby ten przeszedł na emeryturę. Zapobiegliwy Stalin uznał lekarza za agenta, chcącego go otruć i skazał na śmierć.

Do Kunicewa zaczęły przyjeżdżać grupki radzieckich dygnitarzy. Większość nich była rzeczywiście zasmucona umierającym Stalinem, ale chyba wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że jego śmierć zapobiegnie czystkom w partii, które miały niedługo nadejść. Co ciekawe, w świetnym humorze był Beria. Od dłuższego czasu miał na pieńku z Wodzem i wiedział, że on poleciałby jako pierwszy. Raz puściły mu nerwy, gdy Stalin otworzył oczy Beria zaczął go całować po rękach.

Wódz leżał nieprzytomny cztery dni. Twardogłowi, którzy przybyli do Kunicewa, zaczęli dzielić się władzą po umierającym Stalinie i ustalalili oficjalną wersję jego śmierci : Zmarł na Kremlu. Do Kunicewa zjeżdżają człokowie politbiura. O godzinie 21.50 5 marca Stalin umiera. W ciszy gabinetu rozlega się krzyk Berii. Wzywa swojego kierowcę, i czym prędzej gna na Kreml, żeby przyklepać wcześniejszy podział władzy. Zaraz za nim wszyscy zebrani także wskakują do swoich limuzyn. Wszyscy obierają jeden wiadomy kierunek. Ochrona wywozi tam ciało Wodza. Bo przecież Stalin umarł na Kremlu.

W przygotrowaniu tej notki posłużyłem się artykułem "Na Kreml, szybko" z dodatku do gazety Wyboczej, Duży Format.

0 Odpowiedzi do “Na Kreml, szybko!”


  1. Brak komentarzy

Napisz odpowiedź

Musisz się zalogować by móc komentować.