Zachwiania terenu.

Czy osoba w moim “17-letnim wieku” może powiedzieć, że ma doła ? Tak się składa, że całkiem niedawno miałem okazję podyskutować na ten temat z kilkoma osobami. Wniosku z tej rozmowy wyniosłem właściwie tylko z mojej wypowiedzi tzn. przedstawię własne zdanie.

Wiem, że żyjemy w zabieganym świecie. Ciągle nas coś goni, wykonujemy wiele rzeczy na raz, żeby uwinąć się w możliwie krótkim czasie. Nie poświęcamy tyle uwagi wszystkim rzeczom ile byśmy chcieli. Miewamy lepsze czy gorsze dni. Jednakże polska młodzież nie ma chyba jeszcze tylu zmartwień, żeby z czystym sumieniem stwierdzić “Przepraszam, ale dzisiaj mam doła” - oczywiście, może tak powiedzieć, nie chcę tu ograniczać czyjejś wolności słowa - ale będzie się to mniej lub bardziej mijało z prawdą. “Mam doła” używa się bardzo często w znaczeniu ogólnym, chcąc usprawiedliwć wszelkie swoje niedyspozycyjności. Wychodzi się z założenia, że jak pokarzę jaki to jestem męczennikiem losu to ktoś się nade mną zlituje. “Doła” ma się najczęściej w odniesieniu do jednej sytuacji wyciągniętej z całego dnia, która ma niby burzyć wszelaki ład i porządek w umyśle młodego człeka.

Ja osobiście nigdy nie obudziłem się z przekonaniem “O dzisiaj, mam doła, to będzie zły dzień”. Nie wiem czy to wynika z mojej lekkiej znieczulicy, czy nie, ale wiele wskazuje na to, że po prostu “posiadanie dołka” w całym dniu jest niemożliwe u takiej młodej osoby. Bo czym tu się martwić ? Z dziewczyną mi nie wychodzi - jedna z wielu kolejnych dziewczyn, zła ocena - za miesiąc nie będę o niej pamiętał, wkurzona przyjaciółka - i tak się pogodzę. Po prostu nie mamy tak wielkich zmartwień, mogących pociągnąć nas w depresję. Oświadczam wszem i wobec “doły” są bzdurą, którą używamy, żeby usprawiedliwać swoje chwilowe słabości.

_________________________________

Po dyspucie na temat dołów z Maciejem, muszę coś wyjaśnić. Przyznaję się, że patrzyłem na całą sprawę w dość wąskim zakresie tzn. myślałem tylko o moim środowisku. Środowisku osób młodych z normalnych bezawaryjnych rodzin. Gdy popatrzymy na ten temat trochę szerzej można zauważyć odstępstwa od mojej reguły. Nie każda rodzina i nie każde środkowisko jest normalne w normalnym tego słowa znaczeniu. Jeśli młody człowiek ma takie problemy jak np. : rozstający się rodzice, długotrwały brak zaakceptowania ze strony jakiejś grupy itp. to rzeczywiście może powiedzieć “nie chce mi sie żyć”, “nie chce was znać”. Są to dość ciężkie przypadki, których wcześniej niestety nie brałem pod uwagę, a powinienem.

1 Odpowiedź do “Zachwiania terenu.”


  1. 1 o_Marta_o marzec 19, 2006 @ 3:38 pm

    muszę przyznać że twój zakres był więcej niż wąski, nie każdy ma tak kolorowy świat jak panpieprz …
    a pozatym wcale nie chodzi o to, żę wstajesz rano z łóżka i stwierdzasz dziś mam doła , oj nie Miachale, nie… na to wpływają rożne czynniki które w niektórych życiorysach nie występują ….

Napisz odpowiedź

Musisz się zalogować by móc komentować.