Archiwum dla styczeń, 2006

MTV i McDonald’s

Tytuł posta jest oczywiście nieprzypadkowy i nie trudno się domyśleć o czym mowa będzie. Otóż będzie o popkulturze, tandecie i kiczu. Wszystkie te trzy pojęcia zawierają się w pierwszym, które jest chyba najlepszym określenie współczesnego skomercjalizowanego do szpiku kości świata. Kultura popularna, bo tak właściwie brzmi ta nazwa, narodziła się niedługo po II Wojnie Światowej. Jej kolebką jest USA oraz Europa Zachodnia, które po tragicznej wojnie chciały otrząsnąć się z letargu i zapaści, nie tylko gospodarczej, ale również kulturowej. Na przestrzeni kilku lat zaczęła powstawać kultura masowa czyli kultura przeznaczona dla masowego odbiorcy. Jej sukces wynikał ze standardyzacji przekazu tzn. informacje przez nią przekazywane były zbudowane w taki sposób, że każdy bez względu na np. wykształcenie był w stanie je zrozumieć. Sukces wynikał także z tego, że przekazywała ona społeczeńswtu to co społeczeńswto chciało. Kreowała i dalej kreuje pewne wartości, które prędzej czy później staną się powszechnie uznawanymi, lub też sama dostoswuje się do mas, znowu popularyzując to czego masy chcą.

Pierwszym i chyba najbardziej obrazowym przykładem, a właściwie zjawiskiem kultury masowej jest sieć restauracji fast-food McDonald’s. Co ciekawe McDonald’s to już nie tylko resturacja szybkiej obsługi, ale to sposób życia i funkcjonowania, we współczesnym, zabieganym, świecie. Całe społeczeństwo uległ makdonaldyzacji. Wszystkie codzienne czynności w znacznym stopniu stały się fast-foodem: procesami szybkimi, nad którymi się nie zastanawiamy, bo nie mamy czasu. Bierzemy to co wydaje nam się najlepsze na pierwszy rzut oka. Nie zastanawiamy się nad głębszym sensem naszych czynności : idziemy do supermarketu gdzie kupujemy hamburgera w promocji, której najprawdopodobniej nie było (!). O makdonaldyzacji społeczeństwa możnaby się długo rozpisywać, ale wydaje mi się, że wystraczy podkreślić tylko to, iż jest ona wynikiem globalizacji - globalnej wioski. O ile samej globalizacji nie można przypiąć jednoznaczmego przymiotnika dobra czy zła, o tyle z makdonaldyzajcą można już tak zrobić. Makdonaldyzacja wynika z globalizacji, ale nie jest jej równoważna, bo globalizacja to nie tylko wspomniane fast-food’, ale też swobodny przepływ informacji (jak najbardziej pozytywny).

McDonald’s stał się mistrzem manipulacji klientem : posiłki są niesycące, krzesełka w restauracjach niewygodne, menu bardzo ograniczone i podawane na bierząco. Jednym hamburgerem się nie najesz = kupujesz następnego; krzesełka w restauracjach niewygodne = zmusza Cię to do szybkiego opuszczenia restauracji, zwalniając tym samym miejsce innym klientom; menu jest ograniczone = masz dokonać szybkiego wyboru, najczęściej przychodzisz i wiesz jaki zestaw zabierzesz; jedzenie podawane na bierząco = uzupełnia wcześniejesze argumenty. Kolejne nowopowstające restauracje powielały tylko schemat swojego wielkiego guru.

Drugi symbolem popkultury i to symbole przez duże “S”, jest Music Television bardziej znane jako MTV. Telewizja ta powstała na początku lat 80′. Na początek w swoich zbiorach posiadała, “aż” 80 teledysków. Jak widać skromny początek nie oznacza wcale rychłego końca. Znowu : na czym polegał jej sukces ? Na emitowaniu tego czego chcą widzowie. Schemat ponownie powtórzony. Po 25 latach istniena MTV stała się wielki molochem kultury masowej. Stacja już dawno odeszła od swojego pierwotnego celu, puszczania muzyki. Teraz tworzy mody, trendy, lansuje gwiazdy. W życiu młodego człowieka jest wyznacznikiem dobrego smaku, gustu. MTV wychowuje kolejne pokolenie młodych ludzi, którzy w dorosłym życiu będą “właściwie” nastawieni do świata. Staną się jedną wielką masą, nastawioną wyłącznie na konsumpcję i co najważniejsze masą w pełni przewidywalną bo zmanipulowaną od samego początku. Gdy ktoś wmawia ci od maleńkości, że białe jest czarne to rzeczywiście jest.

Kicz i tandeta, jak już pisałem, zawierają się w popkulturze, która ciągle tworzy plastikowe gwiazdki jednej piosenki. Pochwalę się znajomością tematu : Mandaryna, Backstreet Boys, Britney Spears, US5, Just 5, Tokio Hotel, Blog 27. O matko, dużo tego. Ciekawa jest ostatnia propozycja czyli polski, dziewczęcy “zespół”, pochodzący z castingu (a jakżeby inaczej ?) Blog 27. Przykładem tego jak bardzo jest on kiczowaty jest tytuł singla, czy albumu “Lol”. Tytuł we wspaniały sposób pokazuje target czyli grupę docelową, którą jest młody człowiek w wieku 14-15 lat, korzystający z komunikatorów internetowych - bardzo chłonny rynek. Z ciekawości wpisałem hasło “Blog 27″ do wyszukiwarki i znalazłem forum, na którym rozwrzeszczone dziewczyny pisały o tym jaka muzka “Blog 27″ jest cudowna i jak to one kochają dziewczyny z tej grupy. Płakać się chce, cóż.

Kultura masowa jest odpowiednikiem populizmu w polityce. Tworzy to czego chcesz, ale jakość tego tworu jest, tak jak w populiźmie, dość wątpliwa. Musi istnieć frakcja konserwatyna czyli ludzie patrzący na świat w trzeźwy, niezależny sposób. Problem w tym, że masowość tak głęboko jest zakorzeniona w społeczeństwie, że w zasadzie nawet odporni konserwatyści są jednym z trybików maszyny. Popowi ulegamy nawet tego nie chcąc, nieświadomie. Sytuacja wygląda więc niewesoło.

“Zgasło słoneczko ludzkości”

Socrealizm Profesorka od historii, napomnknęła wczoraj na lekcji, że w Zielonej Górze jest wystawa poświęcona śmierci Stalina. Fakt ten skłonił mnie do napisania tego posta. Wiele osób zarzuca mi, że jestem komunistą. bo interesuję się komunizmem, Stalinem, PRL’em i tego typu sprawami. Chcę się po prostu wytłumaczyć z mojej pasji i z tego na czym ona tak na prawdę polega.

Sam komunizm, socjalizm jako ustrój był, jest i będzie ustrojem beznadziejnym, fikcyjnym, a co nawjażniejsze kompletnie utopijnym, niemożliwym do zrealizowania w tak dużej wspólnocie jaką jest państwo. Niemożliwy bo jak podzielić cały majątek państwa równo pomiędzy wszystkich obywateli i to tak aby każdy miał swój majątek ? Gdy czyta się książki z tamtego okresu (co ja czynię…) soc-rzeczywistość jest idealna, cukierek. Jaka była real-reczywistość dobrze wiemy i nie muszę nic tłumaczyć. Dobra, koniec, utopia. Zapamiętać wszyscy raz na zawsze, komunizm jest zły i błędny.

Trzeba jeszcze dodać, że z definicji socjalizm nie był ustrojem czy filozofią zbrodniczą. Jestem pewien, że Marks czy Engel nie tworzyli go w celu ucieśnienia narodów, a przeciwnie chcieli je wyzwolić spod ręki wyzyskujących klasę robotniczą ludzi (burżujów), nie mogli też przewidzieć jaki kształt komunizm przyjmie w praktyce. Być może gdyby w owych czasach realizacją tego ustroju zajęli się mniej zdesperowani i rządni władzy ludzie, to nie stałoby się to co się stało. Jednak tutaj kółko się zamyka bo tych zdesperowanych ludzi nie byłoby tyle gdyby nie równie zdesperowani burżuje, chcący wyzyskać robotników i zdobyć władzę.

Uważam, że socjalizm (nie dyktatura socjalistyczna) mogłaby się sprawdzić tylko w małych wspólnotach, wręcz w grupkach. Załóżmy : Na bezludnej wyspie ląduje 12 osób, które aby przeżyć muszą współpracować. Dobra przez nich zdobyte są dzielone równo pomiędzy wszystkich. Taki socjalizm jest realny, w odniesieniu do dużej społeczności już nie.

Można się też zastanowić, dlaczego socjalizm, jaki powstawał kiedyś i powstaje dzisiaj (głównie w państwach Ameryki Północnej np. Wenezueli) przybiera formy dyktatury (np. wojskowej) ? Na pewno wpływ na to ma właśnie zdesperowana klasa robotnicza, mająca dość ucisku ze strony kapitalistycznego zachodu. Jest to swego rodzaju amok, w którym ta część społeczeństwa domaga się radykalnej zmiany sposobu rządzenia. Wtedy do głosu dochodzą populiści, widzący możliwość szybkiego zdobycia władzy na falii powszechnego rozgoryczenia. Rzeczywiście do władzy dochodzą, przeprowadzają zapowiadane i niezapowiedziane reformy, otwierają sobie następne furtki i…”O rany!, ale o co chodzi ?”

Jeśli uważnie przeczytałeś/-aś to co napisałem wyżej, to jesteś świadom tego, że socjalizm jako ustrój polityczny wogóle mnie nie pociąga. Więc co ? Ano, właśnie soc-rzeczywistość powstała w państwach komunistycznych po II W.Ś czyli : kapitalne hasła propagandowe; plakaty z ojcami narodów; marsze; wiece; 1 maja; kartki; język; literatura; pieśni (Międzynarodówka). Właśnie to dla mnie jest najlepsze w socjaliźmie, ta cała otoczka, bańka, zakłamanie władz, które dobrze wiedziały co robią, a udawały Greka. Swego rodzaju uroku nie można też odmówić przemówieniom wysokich dygnitarzy nt. Planu 5-letniego, krajów imperialistycznych, wrogów ustroju komunistycznego. Wszystko to było jedną wielką bańką, która rosła przez 60 lat, aż w końcu z hukiem prysła. Dzięki Bogu.

Złote Kredy 2006

Złote Kredy to plebiscyt, w którym uczniowie mojego liceum wybierają najlepszych nauczycieli w 11 określonych kategoriach, są to :

1. Gapcio - udaje zaradnego życiowo. ale potrafi sią potknąć o własne nogi, co wzbudza niesłychaną sympatię.
2. Pracuś - nauczyciel, dla którego każda godzina lekcyjna jest ważna.
3. Łasuch - nauczyciel przyjaciel, znajdzie słodycz w największym rozgoryczeniu.
4. Gargamel - Chociaż bardzo się stara jego plany biorą w łeb, wbrew pozorom wszyscy go lubią.
5. Papa Smerf - wszyscy go szanują, można liczyć na jego pomoc, ma bardzo dużą wiedzę ale nie obnosi się z tym.
6. Ważniak - uważa, że jest ważny bo jest nauczyciele, lecz nie lekceważy siły uczniów.
7. Zgrywus - uwielbia rozdawać wybuchowe upominki pod postacią kartkówe.
8. Laluś - swój czar rzuca na każdego z nas, jednak jest to magia, która pryska podczas pierwszych sprawdzianów.
9. Maruda - choćby wszyscy mówili, że jest dobrze, zawsze znajdzie dziurę w całym, ciągle narzeka, a to, że za mało czasu, a to, że matura nie tak, a to nagroda nie taka.
10. Ćwiczuś - twardy i nieporuszony jak góra lodowa, jego motto : “ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć!“.

11. Złoty Młotek - nagroda dla mniej zauważalnych, choć równie ważnych pracowników naszej szkoły, czyli woźnych.

Podczas małego klasowego zebrania, dość reprezentatywna grupka z kolegów i koleżanek ustaliła, że cała klasa będzie głosowała w ten sam sposób, na tych samych nauczycieli : “bo w kupie siłai“. W niektórych kategoriach mieliśmy porblemy z wybraniem naszych typów, jednakże było kilka takich kategorii, w których żadnych problemów nie było, a nazwiska nasuwały się same. Oto niektóre z nominacji mojej klasy :

3. p. Kurzacz - j.polski. Można przyznać z całą odpowiedzialnością, że jest to typ nauczyciela - przyjaciela. Chociaż często jej podpadamy, to gdy jest spokój, na lekcji panuje świetna atmosfera. Jej osoba nie stroni od żartów, zdarzają jej sie gafy, wtedy lekcja jest już świetna.

4. p. Tarka - profesorka od biologii, ma ogromną wiedzę. Podziwiam kobietę bo umie odpowiedzieć na nasze najdziwniejsze i najwymyślniejsze pytania dot. biologii. Jest tylko jeden problem, ale nie z nią tylko z nami. Mamy problemy z robieniem notatek podczas jej wykładów co wychodzi podczas sprawdzianów i kartkówek. Oceny są tragiczne. Mi dała 5 na półrocze chociaż mam same 4, naprawdę godna podziwu kobieta.

9. p. Sobczak - nasza wychowawczyni. Narzeka cały czas, chociaż chyba dajemy jej do tego powody. Nominacja za tą nadporgramową ilość narzekań.

Kolejowe Opowiadania cz.1

Występują : Pan Pieprz, Pan K, Samotny Dziadek, Starsza Pani, Córka Pani Starszej

Rozpoczynam cykl Opowiadań Kolejowych, w którym opisywał będę historie i ludzi napotkanych na swojej drodze do szkoły. Jak można wywnioskować z tytułu do szkoły poruszam się pociągiem do odległego o ok. 35 km Leszna, podróż trwa ok 27 min (+/- 10 min z powodu opóźnień). 27 min to zdawałoby się niewiele czasu, ale gdy siedzi się w cuchnącym, obskurnym wagonie typu żółtek to jest to naprawdę dużo czasu.

Pierwszą, a zarazem najmniej szokującą z kilku historii jakie dotąd mi się przydarzyło, w ciągu 4 (!) miesięcy podróży jest historia o Samotnym Dziadku. Zaczynamy. Pewnego piątkowego popołudnia wraz ze swoim kompanem w codziennych podróżach Panem K wsiadłem do piętrusa. W gąszczu osób wyhaczyliśmy naszym wytężonym do granic możliwości wzrokiem pewnego Samotnego Dziadka, obok które była 3 wolne miejsca. Jako że taka liczba wolnych miejsc w pełni nas satysfakcjonowała zagadnąłem nieśmiało do Dziadka :

- Przepraszam, czy te miejsca są wolne ?

- Tak - odparł rześko dziadek

- Czyli możemy siadać.

Pociąg jak zawsze sapał jeszcze kilka dobrych minut, po czym ruszył ku mojemu miastu. Zachęcony perspektywą sporej ilości czasu, jaką miałem przed dotarciem do celu, wyjąłem Moją Gazetę. Na co Samotny Dziadek niespodziewanie zagadnął :

- Pan czyta tego Kichnika ? Przecież to Żyd !

- Ale on już nie jest naczelnym - zripostowałem, chcąc uniknąć wywodów Dziadka

Czyn wyjęcia Mojej Gazety okazał się najgłupszą rzeczą jaką mogłem wtedy zrobić. Czynność ta uruchomiła nieograniczony wręcz słowotok Samotnego Dziadka, a także strumień moich grzecznych, ale jakże fałszywych przytakiwań. Od Samotnego Dziadka dowiedziałem się kilku rzeczy z jego biografii, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że o żadną z tych informacji nie zapytałem. Pod koniec podróży byłem uświadomiony, że Samotny Dziadek :

skończył Wyższą Szkołę Wojskową; ma syna w Niemczech, do którego czasami przyjeżdża; jego emerytura to ok 3000 zł; często zagląda do sanatoriów; w rządzie są sami Żydzi i Syjoniści;

Pociąg powoli dojeżdżał do przedostatniej stacji, na której wysiadał Pan K, mój kompan. Pozbyłem się ostatniej deski ratunku, gdyż próbując uniknąć adresowania wypowiedzi Dziadka do mojej skromnej osoby zbywałem go spojrzeniem, po czym Dziadek kierował swoje wywody do Pana K. Cóż. Na stacji tej do naszego przedziału wsiadły dwie jakże urokliwe panie : Pani Starsza oraz Pani Córka Pani Starszej. Samotny Dziadek swoim zwyczajem rozpoczął konwersację.

- W sanatoriach zawsze jestem pierwszym ForDancerem, szukam takich pięknych kobiet jak Pani(Córka Pani Starszej), ale wszystkie to szerokie jak szafy !

- Jak Pan tak może ? Tak się nie godzi! Przyganiał kocioł garnkowi! - z wyraźnym oburzeniem ryknęła Pani Starsza na Samotnego Dziadka

Całe to zamieszanie, wzbudziło lekkie chichoty w przedziale, przy moim jakże widocznym udziale. Pociąg dojeżdżał do Mojej Stacji. Uradowany wyskoczyłem czym prędzej i pognałem ku mojej chwirze.

Witaj Świecie !

Idąc za przykładem wielu osób postanowiłem zacząc blogowanie. Mam nadzieję, że uda mi się tutaj uciec od wszelkiego rodzaju kiczu, chaosu i nieładu, jaki panuje na większości polskich, młodzieżowych blogów. Postaram się zapisywać tutaj, moje rozmyślania na najróżniejsze tematy począwszy od szkoły skończywszy na polityce, filozofii. Pokój ludziom chcącym uciec w normalną, choć może nie do końca realną rzeczywistość Internetu.

Dla jasności : powstały cztery kategorie o przejrzystych tytułach. W najbliższej przyszłości zamierzam napisać post o tym czym jest czas. Ciekawe z jakim skutkiem.